Design opakowania #1: włosy. Powrót do naturalnego koloru włosów

tumblr_ms6ygftow31rsb8kwo1_500
Źródło zdjęcia: tumblr.com/ modelka Freja Beha Erichsen

Stawiam sobie czasem zbyt wiele celów. Nie uważam takiego postępowania za wadę. Obarczenie siebie zbyt wieloma celami to  moc sprawcza, która wyciąga mnie co rano z łóżka. Może to zbyt wiele, może to popadanie w perfekcjonizm, jednakże nie dbam o to. Jest jak jest i nie będzie inaczej.

Mówiąc o celach. Jednym z nich było zaprzestanie farbowania/rozjaśniania moich włosów i powrót do ich naturalnego koloru. Zanim opowiem, kiedy i dlaczego przestałam ingerować w naturalny kolor włosów, opiszę bardzo skrótowo historię moich włosów. [Taka włosowa historia byłej włosomaniaczki, która stała się nią tylko na chwilę.]

Włosowa historia grzecznej dziewczynki

Kiedyś byłam grzeczną dziewczynką. Teraz też jestem, oczywiście, jednak dawno, dawno temu byłam jeszcze grzeczniejsza, niż dziś. W mojej opinii znaczy to tyle, że nie przejawiałam żadnych skłonności do ingerowania w to, co mi dały geny. Byłam małym dzieckiem, które wtedy nawet nie przypuszczało, że kilka lat później na jego głowie rozpocznie się wieloletni proces rozlicznych eksperymentów. W czasach podstawówki miałam długie, gęste włosy, które sięgały pasa. Używałam tylko szamponu, odżywki i  suszarki do włosów. Pakiet standard.

Włosowa historia niegrzecznej dziewczyny

Po etapie bawienia się lalkami Barbie przyszedł czas, kiedy poszłam do gimnazjum. Trzy pierwsze lata w byciu nieznośną dziewczyną. A jakże. Wtedy też rozpoczęła się zabawa z moimi włosami. Uważałam, że mój naturalny kolor włosów jest mdły, a osoba, która włosów nie farbuje jest po prostu… zacofana. Włosy zostały ścięte do ramion. Później działo się już na nich wszystko.

Najpierw pojawiły się szamponetki, których zawartość moje koleżanki nakładały mi na włosy. Lubowałyśmy się z koleżankami w szamponetkach Palette. Koleżanki farbowały się na blond, a ja na ciemny brąz. Kiedy kolor się wypłukał, szukałam kolejnego pomysłu. Pewnego razu zachciało mi się pasemek w kolorze blond. Pasemka ostatecznie mi nie wyszły, ponieważ fryzjerka nie chciała użyć rozjaśniacza, a farba była przeznaczona do jaśniejszych włosów, niż moje. Wyszedł za to kolejny odcień brązu, który nałożyła mi na włosy moja matka.

Liceum włosowej zagłady

To, co działo się w gimnazjum, to nic. Liceum było chyba najgorszym okresem dla moich włosów. Mycie włosów z rana, potem suszenie i prostowanie tanią, słabą jakościowo prostownicą. Do tego przychodziły mi do głowy coraz to nowe pomysły, jak m.in. samodzielne próby rozjaśniania włosów, o którym nie miałam żadnego pojęcia. Zabawy te kończyły się żółtymi plackami na głowie i nakładaniem na włosy na szybko byle jakiej ciemnej farby Garniera. Później zachciało mi się rudego koloru włosów- oczywiście nic z tej koloryzacji nie wyszło, bo ciemna farba nie została w magiczny sposób zastąpiona jaśniejszym kolorem.

Tęcza na mojej głowie została ostatecznie przykryta czarną farbą. Czarny był na tamten czas jedynym ratunkiem dla moich włosów. Kolor ten nosiłam bodajże przez 1,5 roku. Nadal jednak nie przestawałam suszyć i prostować włosów.

Kolejne lata zabawy z kolorem

Studia rozpoczęłam z czarnymi włosami. Włosy rosły sobie, a ja i nożyczki nie przeszkadzaliśmy im w tym, co robią. Od mniej więcej drugiego roku studiów zaczęłam farbować włosy u fryzjerki. Postęp, prawda?

Fryzjerka i ja wybrałyśmy kolor czekoladowego brązu. Podczas jednej z wizyt, kobieta ściągnęła mi z włosów czarny kolor i nałożyła farbę koloru brązowego. Brąz nosiłam na swoich włosach przez około 3-4 lat.

Pod koniec studiów zaczęłam znów zabawiać się sama ze swoimi włosami. Ponownie sięgnęłam po rozjaśniacz, a potem standardowo po farbę z ciemnym odcieniem. Kilka miesięcy później skończyło się na tym, że miałam ściąganą tęczę z włosów. Od fryzjerki wyszłam z platynowym blondem na głowie.

Po pewnym czasie blond zaczął mi przeszkadzać. Kupiłam ciemną farbę i sama nałożyłam ją na moje włosy. Coś poszło nie tak (a jakże) i pojawiło się znów na mojej głowie 50 odcieni brązu. Farbowałam się wtedy na zmianę farbami naturalnymi i drogeryjnymi, łudząc się, że to coś da. Ostatecznie znów zamarzył mi się blond, z którym wyszłam na moich włosach z salonu kilka miesięcy później.

Rozjaśniacz niezbyt służył moim włosom. Po paru miesiącach zostały mi na głowie spalone resztki włosów. Włosy skruszyły się. Blond był piękny tylko na samym początku – kolor był jednolity, świetlisty, zwracał uwagę. Z czasem odrosty różniły się od reszty włosów, końcówki były bardzo jasne, a włosy na długości były w różnych odcieniach. Ciężko było cokolwiek z moimi włosami zrobić.

Dodam jeszcze, że przez cały czas prostowałam włosy i suszyłam je suszarką.

Koniec zabawy i rozpoczęcie procesu powrotu do naturalnego koloru włosów

Ostatni raz miałam nakładaną farbę w jasnym odcieniu w lutym 2014 r. W marcu 2014 r. fryzjerka nałożyła mi na włosy ciemniejszy kolor i kazała mi się nie pokazywać przez najbliższe trzy lata w celu ufarbowania włosów. Powiedziała, że włosy  są wytrawione, a ich kondycja jest okropna. Patrzyłam na swoje stare zdjęcia i nie mogłam uwierzyć w to, co stało się z moimi włosami. Farba była nałożona tylko po to, żeby włosy przestały się puszyć, nabrały pigmentu i żeby wyrównać kolor. A kolor oczywiście z biegiem czasu zaczął się wypłukiwać. Na tamtą chwilę był to jedyny słuszny krok – zafarbować włosy na ciemny odcień i dać im po prostu święty spokój.

Od marca 2014 r. włosy odrastały mi na nowo. Tylko to było jedyną radą na całe zło, które wydarzyło się w ciągu tych 10 lat – pozwolić odrosnąć moim włosom.

Moje włosy w 2017 r.

Od trzech lat pojawiam się tylko u fryzjerki, żeby podciąć końcówki. Rozjaśniane końce włosów zniknęły już z mojej głowy na skutek ich sukcesywnego podcinania. Podcinam końcówki, płacę i wychodzę. Robię to ok. 2-3 razy w roku.

Spoglądam jeszcze czasem z wytęsknieniem na palety z kolorami w salonie albo na sklepowe półki, na których jest ogromna ilość farb do włosów, jednak bardzo szybko przestaję to robić. Nie ma sensu niszczyć efektów mojego wysiłku.

Tak, suszę jeszcze włosy suszarką. I tak, używam prostownicy, jednak robię to bardzo rzadko. Mam już trzecią prostownicę, która na szczęście nie przypomina tej pierwszej – z metalowymi nakładkami, ciężkiej i wielkiej.

Zniszczone włosy to jedno. Co jeszcze skłoniło mnie do zaprzestania ingerowania w naturalny kolor włosów ?

Co jeszcze sprawiło, że poddałam się procesowi żmudnego odrastania włosów?

  1. Moje lenistwo i wygodnictwo.
  2. Brak zaufania do oferowanych mi towarów i usług.
  3. Chęć wykreślenia zapisków z kalendarza pt. “fryzjer – farbowanie włosów”, które równały się z wydawaniem pieniędzy.

Lenistwo i wygodnictwo oznacza, że znudziło mi się bycie sterowaną przez fizjologię, czyli odrastanie włosów. Odrost sprawiał, że obdzwaniałam wszystkie fryzjerki, jakie znałam, tylko po to, żeby ukryć naturalny kolor włosów. Wkurzałam się, że nie ma innej rady na pojawiający się odrost, jak tylko skorzystanie z czyjejś usługi.  Sama wolałam się za to już nie zabierać.

Brak zaufania do towarów i usług to to, że pojawiające się na mojej głowie nowe kolory często różniły się od tych na opakowaniu. Pokazywanie koloru włosów celebrytek na zdjęciach ściągniętych z internetu lub wyciętych z czasopism było bezcelowe. Nigdy nie uzyskałam takiego koloru, jak na zdjęciu. Poza tym, usługi fryzjerek mnie nie zadowalały. Nieraz miałam wrażenie, że ja swoje, a one swoje. Klasyczne proszę obciąć 2 cm kończyło się na ścięciu 5 cm, jak również proszę o kolor X, którego widziałam tylko na próbniku i nigdzie indziej.

A wykreślenie hasła z kalendarza, o którym napisałam powyżej, i nie wpisywanie go nigdy więcej, to po prostu zaoszczędzenie pieniędzy.

*Design opakowania – opis stosowanych przeze mnie metod na dobrze zaprojektowany własny wygląd zewnętrzny. Jest to nic innego, niż moja osobista, wolna interpretacja klasycznego pojęcia designu opakowania, którą można odnaleźć chociażby tu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s