Story #4: To love and to blah blah blah

1.2
źródło: tumblr.com/ Betty Draper z serialu Mad Men

Szarą pacynką grzebałam w ciemnofioletowym cieniu. Starałam się za bardzo nie skruszyć dopiero co kupionego cienia. Nie był mój. Nie chciałam nawet nigdy mieć czegoś takiego na swoich powiekach. Drugą, czystą stronę pacynki zanurzyłam w jaśniejszym odcieniu fioletu. Ten bardziej mi się podobał – opalizował, był bardziej miękki i na pewno będzie lepiej wyglądał na jasnej skórze. Przetarłam obiema stronami pacynki po skórze mojej lewej dłoni. Odłożyłam brązowe pudełko na biurko, na nim położyłam pacynkę. Palcami prawej dłoni potarłam obie fioletowe plamy. Cień nie drgnął. Będzie się trzymał całą noc.

Podłoga zaskrzypiała. Weszła do pokoju w samym ręczniku. Z brązowych włosów spływały strużki wody, które mimo chłonnego ręcznika, znalazły drogę do zjechania na podłogę. Podeszła do szafy, otworzyła drzwiczki. Uśmiechnęła się nieśmiało i wyszła z pokoju z suszarką. Usiadłam na krześle przy komputerze, odpaliłam przeglądarkę. W tle czuć było już spalany węgiel, ruch zmniejszał się, prawie wcale nic nie jechało. Ludzie zabunkrowali się w swoich domach. Włączyłam jakieś techno w winampie i czekałam na nią. Mimo domu pełnego ludzi, nie było zbyt głośno. Wręcz przeciwnie. Było cicho jak na cmentarzu, na którym byłyśmy niedawno. Razem. Ręka w rękę. Ramię w ramię. Biodro w biodro.

Wróciła po piętnastu minutach. Po trzech piosenkach, a raczej łupankach. Odwróciłam się do niej. Była w bieliźnie i w kapciach. Ubrała jasnobeżowe rajstopy i siadła na krześle.

Ok, chodź. Zacznijmy już, bo się spóźnię. – powiedziała do mnie, odgarniając z twarzy niesforne kosmyki jej jeszcze wciąż wilgotnych włosów. – Mamy jeszcze godzinę, zanim Grzesiek przyjedzie.

Podeszłam do niej i zaczęłam rozczesywać jej włosy. Chwilę później, kręciłam jej włosy na lokówce w rytmie muzyki, którą ostatni raz słyszałam w jednej z pobliskich mordowni. Nie mówiła zbyt wiele. Wiem, co to oznaczało. Była potwornie zdenerwowana, nie docierało do niej, że dziś ma po prostu dobrze się bawić, pić, jeść, tańczyć i uśmiechać się, gdy zobaczy aparat albo kamerę. Ma po prostu to robić i nie myśleć nad tym, co ktoś pomyśli. Mówiłam jej o tym od miesiąca. Może od roku. Może od kilku lat. Nie pamiętam. Za długo się znamy.

Jak myślisz, w co ubierze się Grzesiek? Umawialiście się ? – zaczęłam rozmowę, żeby nie było tak drętwo jak na ostatnim pogrzebie, na którym byłyśmy razem.

Nie wiem, chyba jakiś garnitur, nie ? Maryśka mi mówiła, że ma taki jeden fajny, chyba z jego studniówki.

A kiedy z nim w ogóle rozmawiałaś? Kończyłam kręcić jej włosy. Mimo, że próbowała za wszelką cenę podwoić ich objętość wszelkimi kosmetykami i oszukać wszystkich, że ma gęste włosy, lokówka obnażyła jej nieskuteczne zabiegi, ukazując garstkę włosów w mysim kolorze. Loków nie było za wiele, do tego wyglądała w nich trochę jak dziewczynka od pasienia gąsek. Został mi makijaż. Nie spieszyło mi się.

Nie wiem, może miesiąc temu. Nie było o czym w sumie. Poza tym, to on powinien do mnie napisać.

Wygładziła dłońmi niewidoczne zmarszczki na rajstopach.

-Ale czemu? Przecież idziesz z nim na studniówkę. Miałaś jeszcze innych kolegów. Dlaczego właśnie on? Chyba, to nie ze względu na Maryśkę?

– Nie, ona nie ma tu znaczenia. Po prostu, upatrzyłam go sobie i tyle. Chciałam z nim dobrze wyglądać na zdjęciach. Wiesz, że ja nie będę z byle kim się zadawać. Poza tym, ja czekam do ślubu i na to, żebym mogła oddać się w całości swojemu mężowi. Nie ma czegoś takiego, że jakiś ktoś przypadkowy na chwilę. Ma być ten jeden i do końca. Jemu oddam wszystko.

Wiedziałam, że dowodzenie kółkiem różańcowym może trochę uczynić szkody na jej umyśle, ale nie wiedziałam, że aż tak. Cokolwiek złego jej ktoś coś powiedział, potrafiła ryczeć w poduszkę godzinami, zarzekając się, że cały świat czeka na jej potknięcie w najnowszych podróbach Nike, które leżały brudne na dole przy drzwiach wejściowych. Z drugiej jednak strony, ściągnięcie niedoinformowanego chłopaka, do tego będącego w kilkuletnim szczęśliwym związku, majaczyło się pod tą kupą płaczu, niezdecydowania i robienia z siebie ofiary z wbitym pośrodku srebrnym krzyżem z bierzmowania. Męczennica na zewnątrz, diabeł wewnątrz. Może i chciała dobrze. Może i te pokłady chuci, której nie wykorzystała w gimnazjum teraz kierują jej głową, byleby osiągnąć jedno – męża. Tego mitycznego rycerza na białym koniu, który ma uwolnić od staropanieństwa i stygmatu bycia lesbą.

Jak zrobić ci ten makijaż? Zapytałam jej, zanim zanurzyłam ponownie pacynkę w cieniach. Wolałam się upewnić czego ode mnie oczekuje, zanim cokolwiek wykonam na jej twarzy. Zignorowałam jej wypowiedź. Sądziłam, że ze zdenerwowania coś bez ładu i składu plecie. Jakieś bzdety, nie rozumiałam o co chodzi.

Jakiś ładny. Żeby mi pasował do sukienki. No i żeby Grzesiek patrząc w moje oczy po prostu się zabujał. Uśmiechnęła się szeroko i popatrzyła prosto w moje oczy swoimi wielkimi, błyszczącymi oczami. Nie traciła nadziei. Wierzyła, że Grzesiek dzisiejszej nocy się w niej zabuja. Może nawet przy okazji ją przeleci. Ale to tylko przy okazji.

Pół godziny później zapinałam jej sukienkę. Fioletowa tafta szeleściła przy każdym jej ruchu. Biegała podekscytowana od lustra do lustra napawając się swoim widokiem. Ostatnio tak wyglądała na komersie w gimnazjum jakieś trzy lata wcześniej. Grzesiek przyjechał i czekał na nią w samochodzie. W tym samym czasie przyszła jej siostra, pochwaliła jej wygląd i uściskała ją przed wyjściem. Życzyła powodzenia w dzisiejszej misji. Potem razem ze mną zasiadła przed komputerem,włączając uprzednio płytę z jakimś filmem. Zamulałyśmy tak ponad dwie godziny, czekając na smsowe relacje z imprezy. Nie doczekałyśmy się nawet połowy relacji. Telefony milczały.

Na drugi dzień widziałyśmy się na obiedzie. Skończyłyśmy jeść i poszłyśmy we trzy do pokoju. Ja i jej siostra dalej nic nie wiedziałyśmy. Czekałyśmy na jakiekolwiek słowo. Po paru pytaniach siostry, rozbeczała się, chowając swoją twarz w dłoniach, potem siebie i swoje ciało pod kocem. Popatrzyłyśmy na siebie. Wiedziałyśmy, co to oznacza. Upatrzona ofiara wysmyknęła się z jej rąk, mimo jej starań i zabiegów, które wyczytała wcześniej w moich Cosmopolitanach, które przeglądała w zaciszu mojego pokoju z otwartymi na oścież ustami. Grzesiek potulnie wrócił do swojej Karoliny, zupełnie nie reagował przez całą noc na wszelkie możliwe umizgi, uśmiechy, żarciki, nawet na wystające spod sukienki cycki w rozmiarze B75. Nic. Upatrzony jedyny, facet z którym miała pierwszy raz się całować, przytulać, uprawiać seks nie chciał jej. Nie chciał. Straszna tragedia dla maturzystki, której od dziecka wpajano czym jest czystość, seks pozamałżeński i że wszystko ,co dziewczyny robią z chłopakami jest grzechem. Comiesięczne spowiedzi, regularna komunia, brak chłopaków takich chwilowych, byleby się pochwalić przed koleżankami okazały się niepotrzebnymi wysiłkami. Wszystko legło w gruzach. Nie będzie z kim wyprawić wesela na pół tysiąca gości, nie będzie ślubu (i seksu) przed dwudziestką.

Szlochanie było słychać jeszcze przez tydzień do mojego domu, znajdującego się w sąsiedztwie. Cała rodzina była w żałobie, łącznie ze mną, osobą która nie rozumiała tej całej sytuacji.Odpalałam kolejnego papierosa wyciągniętego z matczynej paczki, leżącej na dnie szuflady w kuchni. Był wieczór, druga klasa liceum, zero zmartwień. Będąc w jej pobliżu albo na gadu gadu, czy pisząc smsa przywdziewałam czerń solidaryzując się z nią w jej nieszczęśliwej miłości i bycia damską wersją Wertera.

Rok temu wyszła za mąż za chłopaka poznanego na pierwszym roku studiów. Zapewne ten to ten właśnie. Ten, który uwolnił ją od plotek, podejrzeń i błony dziewiczej. Zamiast białego rumaka wozi ją starą beemką, spełniając jej kolejne marzenia o byciu wożoną w każdy zakątek podkarpackiego krajobrazu.Wciąż nie ma gęstych włosów i wciąż nie wyładniała. Uporczywie robi te duże oczy na zdjęciach, jak za dawnych czasów. Już nie płacze po kątach i nie chowa głowy w piasek. Wraz z obrączką na jej palcu, jej status społeczny się podniósł, a mała sierotka odeszła w zapomnienie.Nie ma już po co udawać.

Ma to, co chciała. To, nie kogo.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s