design opakowania #2: włosy. pielęgnacja włosów zniszczonych

1
modelka Marine Deleeuw/ źródło: (wujek) google.com

Jak już wcześniej pisałam w tym poście od 2014 r. nie farbuję/nie rozjaśniam włosów. W dzisiejszym tekście pokażę, co pomogło mi na samym początku męczącej drogi, jaką przeszłam do tego, co dała mi natura.

Cięcie

Na początku muszę wskazać, że niestety nie unikniemy cięcia włosów. Choćby nie wiem, jak bardzo byśmy tego nie chcieli, to nie uda nam się tego pominąć. Zniszczone wieloletnim farbowaniem albo rozjaśnianiem włosy nigdy nie dadzą się odratować w 100%. Przynajmniej tak właśnie było u mnie. Moje włosy nadawały się do ścięcia i musiałam się z tym pogodzić.

Na samym początku było to jakieś 10 cm, które wymagało natychmiastowego ścięcia. Końce włosów były popalone, przerzedzone i suche. Oczywiście mogłam ich nie ścinać i oblepić je olejami i nałożyć maskę z przedziału kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Efekt? Byłby krótkotrwały. Stwierdziłam, że włosy to nie ręka i można je ściąć, bo za jakiś czas mi odrosną. To oczywiste.

Farbowanie na ciemny kolor

Po ścięciu części włosów przyszło farbowanie na ciemny kolor. Fryzjerka uprzedziła mnie, że to i tak będzie tylko na chwilę, bowiem kolor się wypłucze. Tak też było. Ciemny kolor miał jedynie przykryć nieudane skutki rozjaśniania, dodać włosom odrobinę ciężaru oraz wyrównać różnicę pomiędzy kolorem odrostów, a resztą włosów. Jak już wspominałam, ostatni raz farbowałam włosy w marcu 2014 r. 

Olejowanie/Wcieranie

W odstawkę poszły oleje: kokosowy, rycynowy, czy olej ze słodkich migdałów. Nie było mi wówczas potrzebne cokolwiek, co mogłoby tworzyć z moich włosów siano, a te właśnie oleje owe siano tworzyły. W 2014 r. odkryłam oleje z Bani Agafii. Na sam początek kupiłam olej mający odżywić moje włosy (recenzja oleju na portalu wizaż.pl tutaj). Już po pierwszym użyciu oleju zauważyłam różnicę. Moje włosy przestały się puszyć i odstawać w każdą możliwą stronę.

O czym należy pamiętać to to, że olej nie zadziała od razu. O ile u mnie już od pierwszego użycia było widać różnicę, tak dopiero po około pół roku stosowania olej zaczął działać zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Po kolejnych 6 miesiącach było widać kolejną różnicę, a mianowicie przyspieszenie porostu włosów. Dodam również, że olejowałam włosy przed każdym myciem głowy.

Ponadto, olejowanie nie mogło obyć się bez kilku eksperymentów. Nakładałam olej na mokre albo na suche włosy. Na całą noc albo na parę godzin, czy też parę minut. Na olej nakładałam maskę, bądź odżywkę. Stosowałam różne modyfikacje, by znaleźć ten właściwy sposób olejowania. W końcu po paru miesiącach wybrałam olejowanie mokrych włosów. Taki sposób okazał się być strzałem w dziesiątkę.

Czasem używałam też wcierki Jantar (link), jednak po zużyciu jednej butelki nie zdecydowałam się na zakup kolejnej. W mojej opinii wcierka nie zrobiła na moich włosach nic specjalnego.

Mycie

Po olejowaniu przychodzi moment na mycie włosów. Generalnie to zależało mi na tym, żeby włosy były dobrze domyte po oleju. Nie skupiałam się na innych aspektach, które miał mi szampon dać. Po prostu – miałam mieć czyste włosy i czystą skórę głowy. Stąd też nie kupowałam specjalnych szamponów. Bardzo często lądowały w mojej łazience szampony z drogerii z firm takich jak: Timotei, Nivea, Head & Shoulders, Pantene, Wella, Garnier, itd.

Poza tym, w ogóle nie sprawdziły się u mnie szampony z Alterry. Niestety – nie domywały skóry mojej głowy, a włosy były po nich tłuste i sztywne. Szampony tego brandu nie pomogły mi w niczym, stąd też po jakimś czasie lądowały w koszu.

Odżywianie/maskowanie

Próba opanowania tego, co miałam na swojej głowie, wiązała się z licznymi eksperymentami. Moim głównym zajęciem było mieszanie masek/odżywek, kupowanie różnych specyfików w drogeriach lub w centrach handlowych, które akurat były na promocji, czy też lubowanie się w próbkach, aby wypróbować na moich nieszczęsnych włosach wszystko, co mogłoby mi pomóc w ich naprawie.

Jeżeli miałabym podać przedział cenowy kosmetyków w kategorii maska/odżywka, to myślę że zaczęłabym od kwoty ok. 5  zł wzwyż. Czasem na promocji udało mi się dorwać jakiś produkt  za bardzo niską cenę. Używałam przede wszystkim: odżywki Hegron do spłukiwania (link), odżywki Garnier z awokado i masłem karite (link), maski drożdżowej Agafii (link), maski mlecznej Crema al Latte (link), masek Kallos i odżywek Gliss Kur (różne rodzaje), maski Isana z olejkiem arganowym (link), czy też maski L’Oreal Elseve Total Repair Extreme (link).

Używałam jeszcze innych specyfików, jednak te, które wskazałam powyżej najczęściej gościły w mojej łazience. Mieszałam je w różnych proporcjach i kombinacjach. Trzymałam je zazwyczaj na włosach do ok. pół godziny. Na samym początku dbania o włosy nakładałam na nie naprawdę sporo kosmetyków. Być może by samą siebie przekonać, że to przyspieszy ich powrót do dobrej kondycji.

Poza tym, na końcówki wcierałam jedwab z kultowego Biosilku (link) albo z firmy Biovax (link). Nie zauważyłam zbytniej różnicy pomiędzy jednym a drugim jedwabiem, stąd też nie mam zdania na temat tego, który z nich jest lepszy.

Zadbanie o określoną fryzurę

Co ważne, niestety były dni kiedy nic nie działało i moje włosy były okropne – suche, sterczące i nieposłuszne. Najczęściej więc nosiłam włosy spięte plastikową klamrą. Bardzo rzadko nosiłam włosy rozpuszczone. Chyba, że naprawdę moje włosy miały dobry dzień i mogłam się nimi pochwalić. Wracając pamięcią do początków pielęgnacji stwierdzam, że takich dobrych dni było bardzo mało.

Na noc spinałam je na czubku głowy dużą klamrą. Albo zawijałam je w kok i mocowałam fryzurę za pośrednictwem miękkiej, szerokiej frotki. Nigdy nie spałam z rozpuszczonymi włosami, bowiem uważałam, że to je zniszczy i połamie. [Do dziś nie jestem w stanie zasnąć z rozpuszczonymi włosami]. Dzięki takiemu sposobowi na nocne przetrwanie, rano mogłam je z łatwością rozczesać. Nie odstawały mi też za bardzo, stąd też było mi łatwo je ułożyć.

Extra

Oprócz standardowego zestawu olejowanie-mycie-odżywianie, czekała mnie zmiana diety na obfitującą w warzywa, ryby, mięso, czy owoce. Stwierdziłam, że wzmocnię dietą swój organizm i moje włosy szybciej się zregenerują i odrosną. Do tego jadłam skrzyp w tabletkach, magnez i witaminy.

Poza tym, unikałam prostowania włosów, czy kręcenia ich na lokówce. Nadal suszyłam włosy suszarką (zimny nadmuch powietrza plus jonizacja), ponieważ bez tego włosy byłyby gorsze, niż zazwyczaj. Włosy czesałam płaską szczotką z Babyliss albo Tangle Teezerem.

I tak, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, małymi krokami dochodziłam do swojego celu, który już dziś mam prawie zrealizowany.

A o obecnej kondycji moich włosów napiszę wkrótce.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s